ODBUDOWA RÓWNOWAGI

  1. Jeśli zostanie zachwiana rów­nowaga trzeba ją natychmiast odbudować. Tak jak to się dzieje w religiach prymitywnych. Dla dziecięcej mentalności typowe jest przywiązanie do reguł i tabu, które dziecko samo sobie wyznacza. Rytuały i trwałe zasady są pierwszą rękojmią roz­poczynającego się życia. Kara. która jest zasłużoną konsekwencją, pozwala dziecku odzyskać równowagę, całą zaś sprawę przywraca do porządku. Znany jest fakt. że dzieci’trapione poczuciem winy same do­magają się kary. by się uwolnić od niego, a także od świado­mości, że nie po ich stronie jest sprawiedliwość. Dzięki takiej ich postawie w kontaktach między generacjami kara zajęła po­zycję wyższą, niż by jej przysługiwała. 

DWIE CZĘŚCI SKALI

W świadomości dziecka rośnie ogromne poczucie -winy, gdy tymczasem reakcja rodziców bardzo często jest reakcją złości, odtrąceniem dziecka, nieadekwatnym do tego, co ono zbroiło. Wrażliwe sumienie małego dziecka jest na początku bardzo obciążone, ponieważ dziecko nie posiada jeszcze możliwości obrony; wchłania w siebie bezkrytycznie cały otaczający je świat uczuciowy, łącznie z poczuciem winy dorosłych. Sumienie małego dziecka jest mimo wszystko prymitywne, bardzo jeszcze podatne na wpływ otoczenia, nie umiejące roz­różniać niuansów Skala ma dwie części: czarną i białą, a ta czarna oznacza głębokie nieszczęście. Dziecko ma jedynie po­czucie sprawiedliwości, które da się wyrazić w skali czarne białe: oko za oko, ząb za ząb. 

DOBRO I ZŁO

Życie bardzo szybko staje pod znakiem dobra lub zła: -Uwa­żaj, odejdź, nie rób tego, nie, tego nie wolno, chodź tutaj”. Nieustannie powtarzany jest rytm zakazów i nakazów. Dzie­cko zostaje w nie schwytane jak ptak w sidła. Już na początku jest ujarzmiane i tresowane. Nie zna przecież jeszcze niebez­pieczeństw tego świata, nie umie ominąć żadnego z nich. Ta mała istotka, ten burzyciel spokoju taty i mamy, nie może nam za bardzo przeszkadzać. Przede wszystkim zaś winno szybko nauczyć się przyzwoitego zachowania i dobrych manier: Nie, nie ta rączka, druga. A co się mówi? — Dziękuję.

W WIĘKSZOŚCI KOŚCIOŁÓW

W większości kościołów protestanckich nikt me liczy s ę z obecnością dzieci; kiedy przy różnych okazjach pojawia się ich więcej, wielu wiernym nie podoba się to. Dzieci wnoszą niepokój, a to przeszkadza w religijnym skupieniu. Są ludzie, którzy nie przychodzą na nabożeństwo, w czasie ktorego udzieła. Wydaje się, jakby wspólnota chrześcijańska broniła się przed dziećmi. Istnieje oczywiście i druga skrajność: sentymenta­lizm, z jakim wita się w kościele dzieci jako szczególne zja­wisko: „To takie cudownie wzruszające, te dzieci stojące wokoł ołtarza.” Osadniczo dziecko nie należy jeszcze do wspólnoty która się gromadzi, aby chwalić Boga i wielbić Jego zmartwychwsta­nie.

KU NOWEMU ŚWIATŁU

Ważne jest tylko wspólne odkrywanie. Biblii, wspólne otwarcie drzwi ku nowemu światłu.  Wydaje się, że Kościół zyska nową funkcję, kiedy odkryjemy, jak ważne jest. przekazywanie wiary dzieciom i jak rozwija to i pogłębia naszą wiarę. Kościół nie tylko zapomniał o dzieciach, ale też pozostawił rodziców samym sobie. Obdarza ich honorami, jeśli chrzczą swoje dziecko. Posadzeni w pierwszej ławce, wysłuchają słów do nich skierowanych; wraz z dzieckiem i rodziną stanowią centrum liturgii ;chrzecielnej. Obok dzieci i na nich również wrócona jest uwaga; docenia się w nich wychowawców i prze­kazicieli tradycji Kościoła. Ledwie się jednak skończy liturgia chrzcielna.

NIC NA SIŁĘ

Rodzice, którzy tego nie potra­fią, nie powinni robić niczego na siłę. Jak ognia należy uni­kać postawy faryzejskiej. Lepiej, aby dziecko zobaczyło, że rodzice jeszcze niezupełnie dobrze wiedzą, dokąd zmierzają, i że się z tym zmagają, niż być zmuszanym do praktyk reli­gijnych. Być może chodzi tu o sprawy bardzo proste. Co miało w na­szej młodości decydujące znaczenie? Może coś drobnego, przy­padkowego, uwaga wypowiedziana od niechcenia, a pozosta­wiająca głębokie wrażenie, albo specjalna atmosfera w domu bez wielkich słów o Bogu. Zdarza się również, że dzieci same przełamują to paraliżu­jące uczucie niemocy rodziców dzięki zainteresowaniu, pyta­niu i pragnieniu, by spotkać się z tajemniczym światem Boga. 

KOMPLEKS NIŻSZOŚCI

W odmętach życia potrzebne jest cos więcej niz u ję adaptacji, poczucie odpowiedzialności czy otwarte czuwanie. Dzieci muszą widzieć, że dla rodz.cow isn.ee naj ważniejsza instancja”, że wierzą om w cos więcej na mszy ,że ufaia Bogu, cokolwiek się zdarzy.Wewnętrzne,’ nawet nieświadome przenikanie takim świadczeniem znaczy więcej niż wszelkie na nic nie przyda się doskonale wyłożona historia biblijna, jeśli nie będą mogły dostrzec, że znajduje ona echo w najgłębszej sferze ich życia. Wielu rodziców ma – mówiąc językiem rehgn – kompleks niższości. Tkwią jeszcze w dawnym przekonan.u „bycia tylko świeckimi”

NA BARKACH CZŁOWIEKA

Nie wszystko jednak może spoczywać na barkach człowieka, nie za wszystko może być on odpowiedzialny. Jest tyle spraw spowitych tajemnicą, nierozwiązywalnych, zagadkowych, niejasnych lub tragicznych. Jednym z postulatów wychowania religijnego jest zwrócenie uwagi na fakt, że owe tysiące spraw nierozwiązywalnych, a z nimi cała materia życia, przenikniętych jest cierpieniem i śmiercią. Małe dziecko dopiero zaczyna, jest delikatne, ufa. Jakże okrutne byłoby przeniesienie tego małego płomyczka w zawieruchę życia, pokazanie mu od razu wszystkiego, co nas samych zatrważa. Z drugiej strony trzeba się jednak strzec przed zbytnią ostrożnością i czujnością, przed zaklejaniem obrazków w książkach i omijaniem z daleka śmierci.

Archives

Bookmarks